Przez dwadzieścia lat branża UX zrobiła coś, z czego była bardzo dumna. Spisała wszystko. Prawo Jacoba mówi, że użytkownicy wolą strony działające jak inne strony. Prawo Hicka, że im więcej opcji, tym dłuższa decyzja. Do tego dziesięć heurystyk Nielsena, prawo Fittsa, checklisty WCAG i setki artykułów "10 zasad dobrego onboardingu".

To była świetna robota. Dzięki niej UX przestał być wróżeniem z fusów i stał się rzemiosłem z regułami. Ale była w tym pułapka, której nikt nie zauważył: tak pięknie uporządkowana wiedza to gotowy podręcznik dla sztucznej inteligencji. AI nie musi mieć intuicji, skoro my przez dwie dekady zamienialiśmy intuicję na listy punktowane. Dziś model językowy wyrecytuje heurystyki Nielsena lepiej niż niejeden senior i zastosuje je do Twojej makiety o trzeciej w nocy. Trochę jak z kucharzem, który spisał wszystkie swoje przepisy do książki i zdziwił się, że ktoś gotuje z tej książki bez niego.

Czy rynek pracy UX naprawdę się kurczy?

Nie chcę straszyć anegdotami, więc liczby. Brytyjski portal ITJobsWatch, który od lat monitoruje oferty pracy w IT, pokazuje, że stałych ofert z hasłem "UX design" było w 2023 roku ponad 2000, rok później 1100, a pod koniec 2025 już tylko nieco ponad 400 (itjobswatch.co.uk). To spadek o około 80% w dwa lata. Dane Indeed z rynku amerykańskiego rysują podobną krzywą: wielki boom zatrudnienia w latach 2021-2022, potem ostre tąpnięcie wspólne dla całego techu i stabilizacja od drugiej połowy 2023.

Tu jednak uczciwość wymaga drugiej strony medalu. Nielsen Norman Group w raporcie "State of UX 2026" pisze, że rynek od końca 2024 się stabilizuje, a zespoły UX utrzymują liczebność i mogą wkrótce rosnąć (nngroup.com). Tyle że ta stabilizacja jest nierówna: seniorzy i generaliści odbijają, a stanowiska juniorskie pozostają rzadkie i obłożone setkami kandydatów. Firmy kompresują w jedną rolę obowiązki, które kiedyś dzieliło między siebie kilku specjalistów.

Czy to koniec UX? Nie, to zmiana klienta

Skoro AI przejęło recytowanie reguł, to co zostaje człowiekowi?

Coraz częściej nie projektujemy flow klienta, ale flow agenta AI, który działa w imieniu klienta. Agenci rezerwują podróże, robią zakupy, wyciągają dane ze stron i robią to na dużą skalę, naśladując ludzkie zachowania. To trochę jak rewolucja smartfonów w 2007: nikt wtedy nie zlikwidował projektowania stron, ale każdy musiał nauczyć się projektować dla mobilek.

Z tej zmiany wyrastają trzy nowe role.

System Prompt Engineer: konstytucja dla maszyny

Ktoś musi napisać zasady, według których agent działa. Jak się przedstawia, czego mu nie wolno, kiedy eskaluje problem do człowieka. To w gruncie rzeczy brief kreatywny, tylko dla odbiorcy, który bierze wszystko śmiertelnie dosłownie. Jedno nieprecyzyjne zdanie w system prompcie to jak literówka w umowie: wszystko działa, dopóki ktoś nie znajdzie luki. Mała uwaga: nazwy tych stanowisk dopiero się docierają, w ogłoszeniach znajdziesz też "prompt engineer" czy "AI engineer", ale funkcja jest ta sama.

Conversation Designer: scenarzysta zamiast architekta

Klasyczny UX projektował ekrany i przejścia między nimi. Conversation designer projektuje rozmowę: kiedy agent ma dopytać, kiedy przyznać się do niewiedzy, a kiedy po prostu zamilknąć. To bliżej dramaturgii niż wireframe'ów. Najgorsze chatboty świata powstały dlatego, że ktoś potraktował rozmowę jak formularz do wypełnienia, a nie jak dialog z żywym (no, prawie) rozmówcą.

AX Designer: UX, w którym userem jest bot

Agent Experience - AX to projektowanie produktów tak, żeby agenci AI mogli z nich efektywnie korzystać: czytelne struktury, dobre opisy, przewidywalne API. I to nie jest filozofowanie. Badanie 856 narzędzi na 103 serwerach MCP pokazało, że samo poprawienie opisów narzędzi podniosło skuteczność agentów o medianę prawie 6 punktów procentowych. Copywriting dla botów ma mierzalny efekt.

A co z tymi, którzy budują?

Jest jeszcze czwarta droga, o której pisałem w poście "UI design w Figmie umiera? Nie, po prostu dorósł": product builder, czyli designer, który nie rysuje makiet, tylko z pomocą agentów od razu składa działający produkt. Granica między projektowaniem a budowaniem rozpuszcza się na naszych oczach i to chyba najbardziej naturalna ścieżka dla ludzi, którzy już dziś dobrze czują i design, i narzędzia AI.

Psychologia nie idzie do kosza

Na koniec uspokojenie. Cała wiedza o ludzkiej psychologii, którą UX zgromadził, nie traci ważności. Ona przesuwa się o jedno ogniwo dalej. Agent nie poczuje FOMO i nie nabierze się na confirm shaming, ale jego właściciel oceni efekt pracy agenta bardzo ludzkimi kryteriami: czy mi pomógł, czy mogę mu ufać, czy rozumiem, co zrobił. NN/g wskazuje wprost, że zaufanie do AI będzie głównym problemem projektowym 2026 roku, a budowanie go wymaga fundamentów: przejrzystości, kontroli i wsparcia, gdy system zawiedzie. Czyli... klasycznego UX-u. Koło się zamyka.



Podsumowanie AI: Rynek pracy UX skurczył się znacząco (w UK liczba ofert spadła o ok. 80% między 2023 a 2025 wg ITJobsWatch), dlatego, że skodyfikowana wiedza UX (prawa Jacoba, Hicka, heurystyki Nielsena) stała się łatwa do zastosowania przez AI. To nie koniec dyscypliny, lecz jej transformacja: rosną nowe role — system prompt engineer (zasady działania agentów), conversation designer (projektowanie dialogu zamiast ekranów) i AX designer — projektowanie produktów pod agentów AI).

#ux #ax #ai ux designer